Podsumowanie Roku 2015

Podsumowanie Roku 2015
Witajcie w Nowym Roku! Styczeń to dla większości z nas miesiąc podsumowań i postanowień. Ja w pierwszej kolejności zacznę od przeprosin. Przeprosin tych, którzy być może czują się zawiedzeni częstotliwością aktualizacji strony. Kiedy w połowie zeszłego roku tworzyłem Obserwatora, miałem zupełnie inne ambicje. Marzyła mi się aktualizacja bloga przynajmniej raz w tygodniu. Na rynku finansowym zawsze dzieje się coś ciekawego, wiec myślałem że jeden wpis tygodniowo nie będzie dla mnie problemem. Tym bardziej, że rynek śledzę każdego dnia – w drodze do pracy, czasami w pracy, w drodze do domu, czasami w domu, w tygodniu i w weekendy. Jednym słowem …. zawsze kiedy czas i otoczenie na to pozwala.

Niestety rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię. Po kilku miesiącach okazało się, że opublikowanie dobrego artykułu zajmuje więcej czasu niż myślałem. Na dodatek intensywny koniec roku w obszarze zawodowym i prywatnym spowodował, że od października nie byłem w stanie poświęcić czasu na redagowanie kolejnych wpisów. Nie oznacza to, że nagle stałem się biernym Obserwatorem rynku. Nadal śledziłem wydarzenia na WIG-ach, podejmowałem decyzje, kupowałem, sprzedawałem, raz z zyskiem raz ze świadomą startą ….

Giełda dała (odrobinę) zarobić

Rok temu o tej porze wiązałem z moimi inwestycjami na GPW spore nadzieje. Miałem w portfelu kilka obiecujących pozycji, których nie zamknąłem przed końcem 2014 roku. Miałem też na oku kilka spółek które pod koniec 2014 r. wygenerowały pozytywne sygnały (między innymi Groclin, PKN Orlen). Teraz wiem, że każda z tych spółek przyniosła mi zysk. Problemem okazały się spółki, które wyselekcjonowałem do inwestycji w ciągu roku (a raczej w drugim i kolejnych kwartałach).

Łącznie w ubiegłym roku zrealizowałem transakcje kupno-sprzedaż na 9 spółkach. Najlepszą (kwotowo) inwestycją okazały się PKN Orlen oraz Eurocash. Dobrze również oceniam inwestycje w akcje Groclinu oraz długoterminową inwestycją w spółce Synektik.

Największa porażką ubiegłego roku jest dla mnie PZ Cormay oraz spółki odzieżowe, które stawiałem w roli faworytów na rok 2015. Zarówno Gino Rossi jak i Wojas znacząco wpłynęły na końcowy wynik moich inwestycji. Mimo słabych wyników za 2015 roku dostrzegam w tych spółkach potencjał wzrostów dlatego nie zdecydowałem się na „rozwód” z nimi. W przypadku Gino Rossi skorzystałem z „tarczy podatkowej” sprzedając cześć akcji pod koniec roku (obniżając podstawę opodatkowania) i jednocześnie kupując kolejne akcje po niższej cenie. Pakiet Wojasa nadal trzymam.

Poniżej zamieszczam zestawienie spółek rozliczonych w 2015 roku. Niektóre z nich dały jak dla mnie imponującą stopę zwrotu, jednak ze względu na wielkość zainwestowanego kapitału zysk netto nie jest już tak imponujący.Z perspektywy czasu, gdyby środki zainwestowane w spółki modowe przeznaczyć na zakup akcji PKN lub Eurocash, czułbym się bardziej zadowolony.

Ostatecznie zysk z inwestycji w akcje w 2015 roku wyniósł 7,10%. Wiem, że powyższa tabela na pierwszy rzut oka tego nie pokazuje, ale zwracam uwagę, że nie wszystkie inwestycje były realizowane w tym samym czasie. Miałem momenty, gdy mój portfel świecił tylko na zielono, ale miałem też takie gdy przez długi czas grzał się od czerwoności, a wartość zainwestowanego kapitału w te właśnie pozycje była znacząca.

Nieco ponad 7% w skali roku to dużo czy mało? Jedni powiedzą, że wynik jest dobry (zawsze można ponieść stratę). Inni mają umiejętność zarabiania znacznie więcej. Osobiście stawiałem sobie bardziej ambitny cel (ok. 18-20%) wiec powyższy wynik nie spełnił moich oczekiwań.

Fundusze poniżej oczekiwań

Kilka lat temu, pewna miła pani z banku zachęciła mnie to zainwestowania drobnej kwoty w produkt, który jak wówczas mówiła miał zabezpieczyć moją przyszłość. Brzmi nieźle prawda? Moja rola polegała tylko na wpłaceniu określonej składki i wybraniu instrumentów w jakie ta składka ma być zainwestowana. Pani z banku nie była w stanie doradzić w co zainwestować, ale zapewniała że jeżeli wybiorę produkty z niskim lub średnim ryzykiem to na pewno nie stracę. Przestrzegała jedynie przez inwestowaniem w agresywne fundusze.

Już po roku okazało się, że „wciśnięty” mi produkt jest wielkim bublem. Roczna stopa zwrotu co prawda była dodatnia, ale niestety po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych zysk był taki, że zabrakłoby na obiad z rodziną w restauracji. Sum a summarum przez 6 lat udawało się nie tracić (więc mogę być zadowolony). Okresowo robię przegląd posiadanych aktywów analizując ich wyniki. Staram się nie robić częstych przetasowań, bo traktuję to jako inwestycję dłuuuuugoterminową.

Rok 2015 okazał się pierwszym rokiem z ujemnym wynikiem. Wartość aktywów w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmniejszyła się o 8,12%. Ma to związek głównie z sytuacją na rynkach akcyjnych. Większość wykupionych jednostek jest angażowana na rynku akcji.

Aktualnie zestawienie funduszy w moim portfelu wygląda tak jak prezentuje poniższa grafika.

 

Gorycz forexowej porażki

Rok 2015 to również moja pierwsza przygoda z rynkiem forex. Szerzej pisałem o tym w moim poprzednim wpisie. Zacząłem jak typowy trader. Pierwsze kilkanaście transakcji na rzeczywistym rachunku kończyło się zyskiem. Gdy osiągnąłem poziom 146% środków pojawiło się coś czego do dnia dzisiejszego nie umiem sobie wytłumaczyć. To było jak „magiczna ręka rynku”, która w bardzo krótkim czasie wyciągnęła ze mnie prawie wszystko. Piszę „prawie” ponieważ nie pozwoliłem sobie na całkowite wyzerowanie rachunku. Wypłaciłem część środków (żeby było na świąteczne prezenty) ale mimo wszystko poniosłem bolesną stratę. Mój wynik z forexowych inwestycji to -62%. (choć biorąc pod uwagę zyski z początków tradingu straciłem mentalnie 108%)

Nauczony tym doświadczeniem na dzień dzisiejszy odpoczywam od forexu. Zdaje sobie sprawę, że muszę jeszcze jeszcze sporo nauczyć w tej dziedzinie. Póki co skupiam się na czytaniu fachowej literatury oraz czerpię z doświadczeń innych traderów.

Inwestycja bez nadzoru skazana na niepowodzenie?

We wrześniu 2015 roku dołączyłem do gry giełdowej prowadzonej przez serwis Fundamentalna.net. Początkowo miałem nadzieję, że uda mi się na bieżąco śledzić wyniki mojego wirtualnego portfela i dokonywać odpowiednich zmian. Niestety brak czasu i brak determinacji sprawiły się stworzony na samym początku portfel musiał pracować sam. Przyznam szczerze, że do momentu tworzenia tego wpisu nie miałem pojęcia co się w nim dzieje. Teraz już wiem ….

Zgodnie z oczekiwaniami portfel wygenerował stratę. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że WIG będący w tej grze benchmarkiem wygenerował jeszcze większą stratę. 🙂 Obiecuję, że w nowym roku postaram się zrobić wszystko aby wyprowadzić wirtualny portfel Obserwatora Giełdowego na plus.Trzymajcie proszę za mnie kciuki.

Czego życzyć na Nowy Rok?

Życzenia na nowy rok chciałbym podzielić na dwie kategorie – życzenia dla Was i życzenia dla siebie.

Wam życzę dużo szczęścia, cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do założonych celów. Mimo mało sprzyjających obecnie warunków rynkowych życzę Wam samych trafnych inwestycji. Sobie życzę przede wszystkim dużo determinacji w prowadzeniu bloga. Chciałbym aby to miejsce stało się miejscem wymiany doświadczeń między inwestorami.

W kolejnym wpisie spróbuję opisać mój punkt widzenia na kolejne 12 miesięcy, czyli w co warto/można/trzeba inwestować w 2016 r. Zajrzyjcie tu za kilka dni.

Komentarze: 0 / Udostępnij:

To może cię zainteresować …

Wyraź swoją opinię

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Pola "Name" i "Email" są wymagane