Z jakim kapitałem wystartować na giełdzie?

Z jakim kapitałem wystartować na giełdzie?

Z jakim kapitałem wystartować na giełdzie? Od jakich kwot inwestowanie może się opłacać? Tego typu pytania zadaje sobie każdy, kto pomyśli o giełdzie papierów wartościowych. I nie ma w tym nic dziwnego. Wbrew pozorom są to bardzo trafne pytania i tak naprawdę trudno znaleźć na nie jednoznaczną odpowiedź. W dyskusjach na forach branżowych można spotkać przeróżne wyliczenia. Jedni uważają, że wystarczy „kilka stówek”, inni z kolei operują kwotami 10-20-50 tys. Natknąłem się również na kwoty wielkości 100-150 tysięcy. Ja postaram się dziś zabrać głos w tej dyskusji i przedstawię swój punkt widzenia.

Pieniądze to nie wszystko

Zanim zaczniemy pisać o pieniądzach należy uświadomić sobie rzecz najważniejszą. Pieniądze na giełdzie to nie wszystko. Liczy się przede wszystkim:

  • czas  – jeżeli nie masz tyle wolnego czasu aby poświęcić go na inwestowanie, trudno będzie osiągnąć sukces. Moim zdaniem nie jest prawdziwe stwierdzenie „pieniądze same na siebie pracują”. Jeżeli nie sprawujesz nad nimi kontroli, nie opiekujesz się nimi, nie poświęcasz im czasu – nie wiele osiągniesz.
  • umiejętności – bez znajomości podstawowych zasad ekonomii, analizy trendu, bez umiejętności zarządzania kapitałem trudno będzie osiągnąć sukces. Mając do dyspozycji jakikolwiek kapitał, ale bez umiejętności zarządzania nim, szybciej ten kapitał stracisz niż cokolwiek zarobisz.
  • psychika – giełda to emocje, a emocje to ryzyko porażki. Dlatego też chcąc przetrwać na giełdzie musisz nauczyć się panować nad emocjami. Musisz mieć mocną psychikę. Łatwo się o tym mówi, łatwo się pisze ale jest wiele osób, które sobie z tym nie radzi (ja również jestem w tej grupie).
  • cierpliwość – to bardzo ważna cecha, którą powinien posiadać inwestor. Wielokrotnie zdarza się, że osoby niecierpliwe podejmują swoje decyzje zbyt wcześnie i staje się to przyczyną niepowodzenia.
  • doświadczenie – jest bardzo ważne ale nie najważniejsze, szczególnie na początku przygody z rynkiem kapitałowym. Tak naprawę doświadczenie przyjdzie samo, w momencie kiedy zaczniesz inwestować prawdziwe pieniądze.

Giełda do wielka kusicielka

Zacznijmy od tego, że pojęcie inwestor giełdowy jest bardzo kuszące. Gdy będąc jeszcze młodym szczypiorkiem, spotkałem kogoś (w zbliżonym do mnie wieku) kto opowiadał o sukcesach na giełdzie, chodził w markowych ubraniach,  jeździł samochodem który w tamtych czasach był tylko sferą marzeń – zazdrościłem. Mówię szczerze: „zazdrościłem”, bo samemu starając się odkładać oszczędności nie mogłem sobie pozwolić na bycie Młodym Bogiem. Chciałem rozpocząć przygodę z giełdą ale ciągle się zastanawiałem czy te zgromadzone oszczędności wystarczą czy nie.

Z perspektywy czasu uświadomiłem sobie, że ważniejsze od ustalenia określonej kwoty pieniędzy jest w pierwszej kolejności znalezienie odpowiedzi na kilka pytań.

Dlaczego tak naprawdę chcesz zostać inwestorem?

Dla zabawy? Dla rozrywki? Dla bogactwa? Chcesz zaimponować kolegom, koleżankom, znajomym? A może dostałeś spadek po babci i nie wiesz co zrobić z pieniędzmi, a procencik w banku na dzień dzisiejszy jest mało atrakcyjny. A może masz dług i chcesz się z nich jak najszybciej wydostać? Każdy z powodów jest dobry, tylko należy od razu znaleźć odpowiedź na kolejne pytanie:

A co będzie jak mi nie wyjdzie?

Czy masz w skarpecie oszczędności, które w najbliższym czasie nie będą ci potrzebne, a ich brak nie zmusi cię do głodówki?

  • Jeżeli masz jakieś zobowiązania (kredyty gotówkowe, pożyczki itp) – odpuść. W pierwszej kolejności pozbądź się tych zobowiązań, bo wcześniej czy później myśl o zbliżającym się terminie spłaty rat zaburzy twój inwestorski zmysł.
  • Jeżeli zarabiasz tyle, że starcza ci na swobodne życie od pierwszego do ostatniego, ale nie stać cię na to aby coś odłożyć – odpuść. Spróbuj tak poukładać swoje finanse, abyś mógł powoli budować finansową poduszę bezpieczeństwa
  • Jeżeli już pozbyłeś się zobowiązań, masz stałe źródło dochodu, żyje ci się dobrze i masz możliwość odkładania nadwyżek – to dobrze. Jesteś na dobrej drodze aby zostać inwestorem, choć to jeszcze nie jest ten moment.
  • Ustal sobie jaką część zgromadzonych oszczędności jesteś w stanie poświęcić (czytaj – pogodzić się ze stratą) lub zamrozić na pewien czas (czytaj – odłożyć na bok i nie wykorzystywać do innych celów). Odradzam inwestowanie wszystkich oszczędności. 

Jaki procent wolnej gotówki przeznaczyć na start?

Odpowiedź na to pytanie, powinieneś znać sam. Każdy z nas ma inną tolerancję ryzyka. Jedni mają poczucie lęku i strachu (dla początkującego inwestora to moim zdaniem normalna cecha). Inni z kolei są przekonani, że ich książkowa wiedza jest na tyle duża, że pokonają rynek w pierwszym starciu. Ilustrując to na swoim przykładzie zalecałbym przeznaczyć na start ok 30% odłożonego kapitału. Pozostałe 70% niech spokojnie leży i czeka na rozwój sytuacji.

Z jakim kapitałem wystartować na giełdzie?

Wracamy do pytania od którego rozpocząłem ten wpis. Ile na start? Tysiąc, dziesięć czy pięćdziesiąt tysięcy?

Zacznij od małych kwot. Dużo nie zarobisz, ale też ryzyko utraty wszystkiego nie będzie cię bolało.

Tysiąc to moim zdaniem trochę za mało. Wiem, że wśród was są zwolennicy zaczynania inwestowania od małych kwot. Nie jest to błędem, bo jakby się tak głębiej zastanowić to ma to swoje plusy i minusy:

  • Na plus – mało ryzykujesz, mało stracisz gdy coś pójdzie nie tak
  • Na minus – mało ryzykujesz, mało zyskasz gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Tak wiec mimo różnych opinii na ten temat uważam, że jak masz tysiąc i nie wiesz co z nim zrobić to lepiej wyjedź na kilka dni w góry lub nad morze i odpocznij, wdychając świeże powietrze (bez popularnego w ostatnim czasie smogu)

Pięćdziesiąt tysięcy? To już jest znacząca kwota. Można mieć mętlik w głowie, tym bardziej że trzymając się założenia, iż przeznaczamy ok 30% oszczędności, świadczy o tym że dysponujemy nadwyżką finansową w kwocie 150 tys.

Dziesięć tysięcy wydaje się być rozsądną kwotą od której warto poważnie myśleć o inwestycjach na giełdzie. I nie uważam tak dlatego, że sam od tej kwoty kiedyś zaczynałem. Była to wówczas równowartość kilku miesięcznych pensji, ale mając na lokacie odpowiednią kwotę zabezpieczenia akceptowałem wówczas ryzyko utraty owych 10 tysięcy.

Dziesięć tysięcy i co dalej?

Dziesięć tysięcy na start to nie wszystko. Dalej trzeba myśleć o tym, aby sukcesywnie budować swój kapitał inwestycyjny. W pierwszych latach swojego inwestowania traktowałem rachunek maklerski jak lokatę. Co miesiąc lub dwa wpłacałem kolejne części nadwyżek (nie wszystko!) zwiększając tym samym swoje zaangażowanie kapitałowe na rynku. W chwili obecnej moja krzywa kapitału wygląda tak.

Krzywa kapitału inwestycyjnego

Zaznaczam, że powyższy wykres nie jest odzwierciedleniem zysków. Aż tak dobrze to nie jest i pewnie nie będzie. Krzywa uwzględnia zarówno zyski/straty jak również wpłaty/wypłaty. Nie zamieściłem etykiet osi, ponieważ w tym wypadku cyfry nie mają znaczenia. Chcę tylko zwrócić uwagę, że na przestrzeni kilku lat warto inwestować na coraz wyższym wolumenie.

Co to oznacza? Oznacza to, że kiedyś chcąc zarobić dla przykładu 5.000 zł w miesiąc musiałbym się sporo nagimnastykować (i tak byłoby to mało prawdopodobne, gdyż zysk 50% w 30 dni jest trudny do osiągnięcia). Mając do dyspozycji większy kapitał, aby zarobić wspomniane 5.000 zł w miesiąc, wystarczy kilka lub kilkanaście procent. Rozumiecie?

Tak na zakończenie. Nikogo nie namawiam do wyżej omówionych strategii. Nie będę się spierał czy są ona słuszne czy nie, czy są bezpieczne czy ryzykowne. Sam przez to wszystko przeszedłem i póki co jeszcze mam za co inwestować. Więc jest dobrze.

Podsumowując, aby rozpocząć przygodę z giełdą należy:

  • dysponować wolnym czasem, umiejętnościami, mocną psychiką
  • odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego chcesz inwestować?
  • pozbyć się toksycznych zobowiązań
  • oszacować granice swoich ryzyk
  • zbudować odpowiednią poduszkę finansową
  • nie angażować w rynek wszystkich oszczędności
  • systematycznie dokładać kolejne cegiełki kapitału giełdowego

A ty z jakim kapitałem i kiedy zaczynałeś swoją przygodę z GPW? Czy jesteś zwolennikiem małych kwot na start, czy być może od samego początku ryzykowałeś więcej. Ciekaw jestem twojej opinii. Podziel się swoim doświadczeniem.

To może cię zainteresować …

4 komentarze dla wpisu pt. “Z jakim kapitałem wystartować na giełdzie?

  • Ja dopiero zaczynam przygodę z warszawskim parkietem i intuicyjnie chyba postępuję w większości zgodnie z artykułem 😉
    Na chwilę obecną mam około 3K w walorach – w czterech pozycjach w portfelu (docelowo około 8-12). Do końca roku planowałem dojść do 10K wkładu i na tym poprzestać (żeby zobaczyć czy to coś dla mnie, czy jednak nie jestem w to dobry). Kupiłem książkę Adama Zaremby „Podstawy Inwestowania”, która fajnie i zwięźle tłumaczy główne pojęcia i mechanizmy giełdy. Muszę trochę poćwiczyć z takimi rzeczami jak wMin, żeby optymalizować prowizje. Z tym czasem jedynie mam problem – poranną prasówkę udaje się prześledzić od czasu do czasu – na pewno nie codziennie. Dlatego strategia będzie raczej średnio-terminowa. Następne kroki to poszuać jakiegoś mentora, który chciałby mnie przyjąć na kilka godzin „shadowingu” – gdzie tłumaczyłby na głos co właśnie robi, z czego to wynika, czego oczekuje, na jakie ryzyko się zgadza etc.

    Reply
  • Gratuluję podejścia. Wierzę że w dłuższym terminie przyniesie to sukces i będziesz mógł zwiększać swoje zaangażowanie w inwestycje na giełdzie. Większość mówi że zaczęła się hossa. Czy tak jest sam jeszcze nie jestem pewien, ale jeżeli tak to należy pamiętać że potem będzie bessa. A wtedy to już doświadczenie jest bardziej wskazane. Życzę powodzenia i giełdowych sukcesów.

    Reply
  • Interesująco wygląda krzywa kapitału jaką prezentujesz. Czy przypadkiem nie jest tak, że przez ten czas nie wpłaciłeś więcej niż zarobiłeś?

    Reply

Wyraź swoją opinię

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. Pola "Name" i "Email" są wymagane